czytanie jest inteligentną metodą oszczędzania sobie samodzielnego myślenia Walter Moers
Blog > Komentarze do wpisu

Jego Europa Środkowa

I stało się. Zadeklarowałam w zabawie w podróż przez 6 kontynentów, więc przeczytałam (to nic, że z paromiesięcznym opóźnieniem ;)) chociaż książkę kupiłam zaraz po tym, jak Stasiuk dostał za nią Nike w 2005. Czas na nią przyszedł dopiero teraz, szkoda że dopiero teraz; dobrze, że w ogóle przyszedł.

Jestem absolutnie oczarowana, to było moje pierwsze spotkanie ze Stasiukiem, ale na pewno nie ostatnie. Czarodziej zabrał mnie w podróż, razem z nim odwiedziłam wioski, wioseczki i pustkowia Rumunii, Ukrainy, Słowacji, Węgier, Mołdawii. Duże miasta omijaliśmy z daleka, mój przewodnik nie prowadzi swoich towarzyszy utartymi szlakami, wydeptywanymi codziennie przez setki turystów. Zobaczyłam kawałek Europy kategorii "B", tej za którą wszyscy się wstydzą, tej którą nie są zainteresowani organizatorzy wycieczek. Dlaczego? Nie ma tu nic szczególnego, jest za to prowincjonalna i obezwładniająca nuda, tu ludzie ciężko pracują a mimo to nie śmierdzą groszem; wszędzie za to śmierdzi przepoconą flanelą, tanim tytoniem i przypaloną kapustą. I nic się nie zmienia w tym krajobrazie od wielu, wielu lat. Ta właśnie "czasoodporność" zdaje się Stasiuka fascynować najbardziej.

Mnie za to urzekł ten styl, którego nie umiem nazwać, bo określenie "poetycki"  w tym miejscu jest nieodpowiednie i ma w sobie coś pretensjonalnego. Raz jest więc łagodnie, raz ostro i w obu wersjach świat widziany oczami Stasiuka bardzo mi się podoba. Są takie książki, o których się wie, że nie są jednorazowe, zaraz po zamknięciu okładki zaczyna się planować ponowną lekturę, a Jadąc do Babadag na pewno jest jedną z tych książek.

Andrzej Stasiuk, Jadąc do Babadag, Wołowiec 2004.

czwartek, 16 października 2008, iceberg33

Polecane wpisy

  • niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa

    Pomponiusz Flatus, nierozgarnięty rzymski patrycjusz ze znamienitego, ekwickiego rodu wyrusza na wschodnie rubieże Cesartwa. Sprowadza go tam chęć znalezienia ź

  • Autant en emporte le vent

    Na początku była ekranizacja. Trzyczęściowy miniserial, wyprodukowany przez Francuzów z Letitą Castą w roli głównej. Później było poszukiwanie książki, chciałam

  • inwentaryzacja

    Od jakiegoś czasu próbuję policzyć swoje książki. Spisać je w excelu, zweryfikować których z nich mogłabym się pozbyć, do których nie wrócę, których obecność mn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/10/16 13:51:33
"Jadac..." jest ze mna wszedzie. Dokladnie! Wraca sie. Czasem tylko do fragmentu ksiazki na chybil trafil, zeby dac sie poniesc, zassac, odplynac, ukolysac w swiecie Stasiuka. Wczesniejsza proza jest nieco inna, Stasiuk bardziej chropawy, meski, prowincjonalny, w mikroswiecie wrecz. Ale to mnie porwalo.
-
2008/10/16 14:24:24
Wielokrotnie juz o tym pisałam - ale napiszę kolejny raz - jestem zachwycona tą książką:)))
-
iceberg33
2008/10/22 20:10:03
oj ja tez, ja tez
az wstyd, ale to byl moj pierwszy raz ze Stasiukiem i juz planuje nastepne;)
statystyka
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl