czytanie jest inteligentną metodą oszczędzania sobie samodzielnego myślenia Walter Moers
Blog > Komentarze do wpisu

Jestem na NIE

czyli 5 powodów, dla których nie przeczytam więcej ani jednej książki Aleksandry Marininy.

O Marininej słyszałam dawno temu, czytałam artykuł w TS o rosyjskiej pisarce milionerce, która rzuciła pracę w milicji i na kryminałach dorobiła się fortuny. Wiedziałam więc o jej istnieniu od paru ładnych lat, ale jej książki dotarły do mnie dopiero w tym roku za sprawą Polityki. Przeczytałam dwa tytuły - Gra na cudzym boisku i Śmierć i trochę miłości. Na trzecią książkę absolutnie nie mam ochoty. Oto dlaczego:

  • mam wrażenie, że autorka lubuje się w postaciach zboczeńców, wykolejeńców i osób chorych psychicznie; tutaj to zazwyczaj one popełniają morderstwo, atak choroby albo zemsta za odrzucenie społeczne - oto potencjalne motywy zbrodni
  • poziom makabry osiąga szczyty i Marinina horror podaje mi w dawkach, których nie przyswajam; nekrofilia czy opisy rozkładających się zwłok, które trzeba przenieść po wypiciu pół litra wódki albo nastoletnie prostytutki, które za pare groszy grają w filmach porno, handel żywym towarem, uzależnione od narkotyków karły, mężczyźni zachowujący się jak zwierzęta
  • nie wiem dlaczego, ale nie cierpię głównej bohaterki - major Anastazji Kamieńskiej - sztywnej, zdyscyplinowanej, metodycznej i pracowitej milicjantki; nie interesuje jej nic poza pracą i nie ma żadnych (!) słabości; chodzący cyborg
  • w każdej z jej książek występuje cała plejada postaci, po pierwsze trudno mi zapamiętać ich podwójne nazwiska, po drugie wszystkie te postaci to potencjalni mordercy bo u Marininy występują same czarne charaktery; pozytywne postaci, które pojawiają się w książkach (Loszka?) wypadają blado na tle demonicznych dramatis personae
  • Marinina przypomina mi o tych strasznych czasach niedostatku, które bardzo słabo pamiętam, ale zawsze... bo komputer i zagraniczny koniak plus plasterki cytryny do herbaty jako synonimy luksusu? Nerwową reakcję wywołują też u mnie opisy tych postkomunistycznych układów, które rządzą światem Marininy - shierarchizowana milicja, strach ludności przed władzą, nieufność wobec współpracowników, łapówkarstwo, czy wreszcie brutalna mafia dorobkiewiczów, która rządzi prowincją
Nie odmawiam pisarce ani ciekawych pomysłów, ani dobrego stylu; nie odbieram też jej książkom miana przyzwoitych kryminałów. Jest w nich jednak coś, co strasznie mnie irytuje. To jedne z tych książek, które w dziwny sposób na każdej stronie potrafią mnie doprowadzić do pogardliwej czkawki (Nastusia, która w sanatorium odpiera zaloty wszystkich wczasowiczów czy infantylnie jak dla mnie opowiedziane historie o porzuconych pannach młodych) a jednocześnie nie pozwalają się odłożyć na półkę, dopóki nie dotrwam do końca. W tym przypadku jednak irytacji jest więcej niż ciekawości.
sobota, 18 października 2008, iceberg33

Polecane wpisy

  • niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa

    Pomponiusz Flatus, nierozgarnięty rzymski patrycjusz ze znamienitego, ekwickiego rodu wyrusza na wschodnie rubieże Cesartwa. Sprowadza go tam chęć znalezienia ź

  • Autant en emporte le vent

    Na początku była ekranizacja. Trzyczęściowy miniserial, wyprodukowany przez Francuzów z Letitą Castą w roli głównej. Później było poszukiwanie książki, chciałam

  • inwentaryzacja

    Od jakiegoś czasu próbuję policzyć swoje książki. Spisać je w excelu, zweryfikować których z nich mogłabym się pozbyć, do których nie wrócę, których obecność mn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
rr-odkowa
2008/10/19 10:42:36
Ja zmęczyłam tylko jedną jej książkę - "Ukradziony sen". Intryga była naprawdę okej, czytało się to w sumie dobrze, ale dobiły mnie właśnie te podwójne nazwiska setki bohaterów, o których pisałaś. Może za mało jestem inteligentna, ale nijak nie mogłam się połapać kto jest kto. Jeśli już mam czytać współczesne kryminały to zdecydowanie wolę choćby Mankella. Pozdrawiam.
-
2008/10/19 10:50:41
No proszę, a miałam "sprawdzić" tą pisarkę - nie brzmi to zachęcająco z Twojej strony, może to i lepiej, zaoszczędze trochę czasu na lepsze książki ;)
-
2008/10/19 11:42:53
Ja jeszcze nie sięgnęłam po Marininą. Twój wpis nie zachęca może ale ja z ciekawości spróbuję jakie na mnie wrażenie wywrze jej styl pisania. Jak mi się nie spodoba to trudno;)
-
Gość: kasiadakini, *.pete.cable.ntl.com
2008/10/19 13:49:33
Ja o autorce tutaj na Wyspie nie doslyszalam. Brzmi jak stare, "poczciwe", "ruskie" klimaty, ktorych nie znosimy i ta "ruska" dzicz w charakterze, ktora mnie zawsze w tym narodzie przerazala.
-
2008/10/19 17:25:20
jedna z moich ulubionych autorek. Mimo, że za Anastazją też nie przepadam (nie podoba mi się jej spojrzenie na świat, ale znam takie osoby, wiem, że tak patrzą, tak się zachowują, tym bardziej wydaje mi się wiarygodna) to każdą z jej książek czytam chętnie i na nie czekam.
-
inblanco
2008/10/19 19:42:54
Mój stosunek do Marininy jest bardzo ambiwalentny. Z jednej strony nie znoszę głównej bohaterki a irytacja na jej poczynania jest nieodłącznym uczuciem podczas lektury, ale z drugiej strony ciekawi mnie obraz Rosji, którą pokazuje autorka. Ta Moskwa tonąca w brudnym śniegu, ludzie ściśnięci w blokowiskach, nowobogaccy... Dlatego po każdorazowym sarkaniu na powieści z Nastką, po dłuższej przerwie sięgam po kolejną część. Znowu się wkurzam, kręcę głową a potem czytam następną ;) Coś w niej jest, choć nie mam pojęcia co. Ale faktem jest też to, że ostatnią książką Marininy, którą czytałam była "Gra na cudzym boisku" nie dość, że czytane dawno, to na dodatek porzuciłam w połowie. Nie podobało mi się zupełnie.
Lubię za to "Śmierć i trochę miłości" - ale dlaczego tą akurat część? Za diabła nie wiem ;)
-
2008/10/19 21:28:40
ja właśnie zaczęłam lekturę książek Marininy ze względu na jej opis współczesnej Rosji. Po prostu interesuję się tą tematyką, a według mnie ona wiarygodnie i realnie przedstawia tę rzeczywistość. Co do "Gry na cudzym boisku" to mnie się akurat podobała, oczywiście, o ile w ogóle w przypadku książki poruszającej taką ciężką tematykę można powiedzieć, że się "podoba". "Śmierć i trochę miłości" też mi się podobała...
-
iceberg33
2008/10/22 20:22:17
rr-odkowa, ja tez mam to samo, tych postaci tyle i maja tyle tych imion:D

paulina, bsmietanka, jednak zachecam do sprobowania, warto sie przekonac samemu jak to smakuje ;)

kasia - no mnie wlasnie ta ruskosc przeraza, chociaz sama nie wiem czy wiecej tam ruskosci czy radzieckosci :D

inblanco - mam podobnie, irytacja i ciekawosc, niedobrze robi mi sie kiedy czytam o tych wszystkich absurdach, ale nie moge odlozyc dopoki nie skoncze; niestety zostaje pozniej niesmak

chiara76 - ja jednak nie skusze sie na trzecia jej ksiazke,
hm, zreszta mam wrazenie, ze odzywaja sie we mnie jakies poklady rusofobii, o ktorych nie mialam wczesniej pojecia; w Ro. bylam dwukrotnie i w momencie kiedy wysiadalam z pociagu/autokaru juz chcialam byc w drodze powrotnej, oba pobyty byly dla mnie horrorem ciezkim do przezycia, zaden tam odpoczynek, meczarnia po prostu

heh

ale dziwne, na Dostojewskiego czy Jerofiejewa nie reaguje tak histerycznie
statystyka
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl