czytanie jest inteligentną metodą oszczędzania sobie samodzielnego myślenia Walter Moers
Blog > Komentarze do wpisu

Hit czy Kit

 
 
Hit
 
Debiutancka opowieść Marshy Mehran to historia trzech sióstr, które uciekłszy z Iranu, szukają swojego miejsca w Zachodnim świecie. Trafiają do małego irlandzkiego miasteczka, gdzie otwierają Cafe Babilon, serwującą perskie smakołyki. Nie wszystkim mieszkańcom Ballinacroagh obecość egzotycznych kobiet przypada do gustu, ale dobywające się z kawiarni aromaty i zapachy stopniowo pomagają siostrom Aminpur w zdobyciu serc (i podniebień) rudowłosych Irlandczyków. Ta pełna ciepła i miłości opowieść urzeka i łapie czytelników za serce. I za żołądek, bo każdy rozdział otwiera przepis na aromatyczną potrawę. Mimo, że jesteśmy dorośli, zawsze lubimy wiedzieć, że na końcu dobro zwycięży i tak.
 
 
Kit
 
Jeżeli czytaliście Czekoladę, to spokojnie możecie darować sobie lekturę książki Mehran. Debiutująca tą opowieścią młoda autorka korzysta ze schematu J. Harris - do prowincjonalnego miasteczka sprowadzają się kobiety, które muszą zdobyć zaufanie niechętnych im miejscowych. Bohaterki obu opowieści robią to za pomocą zapachów i smaków, które wydobywają się spod pokrywek. Gdybym chciała być złośliwa, napisałabym, że to kolejna książka kucharska z ambicjami, taka, która pretenduje do miana powieści. Bo fabuła jest oklepana, nie wszystkie wątki zostają poprowadzone do końca, postaci są płaskie i jednowymiarowe. A do tego język, którym ta pretensjonalna opowieść została napisana, wręcz prostacki. Książka jest w stanie zachwycić wyłącznie panie, które lubią książki kucharskie z przepisami na egzotyczne potrawy, okraszone anegdotami albo tzw. historiami z życia. Szkoda czasu, nadmierne spożycie Zupy z granatów powoduje mdłości, Czekolada  jest znacznie lepsza.
 
Mehran Marsha, Zupa z granatów, tłum. J. Kozak, Warszawa 2006.
czwartek, 06 listopada 2008, iceberg33

Polecane wpisy

  • niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa

    Pomponiusz Flatus, nierozgarnięty rzymski patrycjusz ze znamienitego, ekwickiego rodu wyrusza na wschodnie rubieże Cesartwa. Sprowadza go tam chęć znalezienia ź

  • Autant en emporte le vent

    Na początku była ekranizacja. Trzyczęściowy miniserial, wyprodukowany przez Francuzów z Letitą Castą w roli głównej. Później było poszukiwanie książki, chciałam

  • inwentaryzacja

    Od jakiegoś czasu próbuję policzyć swoje książki. Spisać je w excelu, zweryfikować których z nich mogłabym się pozbyć, do których nie wrócę, których obecność mn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
e.milia
2008/11/06 20:28:49
E, a u mnie właśnie leży kupiona na półce i czeka na przeczytanie, a tu taka niezbyt zachęcająca recenzja. A do kupienia tej książki zachęciła mnie ładna okładka i ornamenty w środku książki ;) ale głownie to że główne bohaterki pochodzą z Iranu, tematyka poszukiwania miejsca przez nie w zachodnim świecie, no i przepisy trochę też, nie da się ukryć.. Nie znam "Czekolady" więc nie będę miała porównania. Cóż, nie spodziewałam się po tej książce ambitnej literatury, ale jeszcze liczę, że historii, mimo że oklepana, jakoś mi się spodoba. Na tyle, że lektura będzie przyjemna, a od czasu do czasu fajnie sięgnąć po coś takiego. Muszę się sama przekonać, czy się na niej zawiodę, czy nie.
-
er_minia
2008/11/07 10:31:33
Podzielam Twoje zdanie, że ta książka to nic nadzwyczajnego. Nie mam porównania z "Czekoladą", oglądałam jedynie film. Dobrnęłam do końca "Zupy...", mając nadzieję, że z czasem zrobi się bardziej strawna, ale nic z tego. Dobrze, że pojawiła się Twoja recenzja, bo czułam się winna, że nie doceniłam książki, o której czytałam tyle pozytywnych opinii ;)
-
zosik
2008/11/07 11:05:42
Ale okładkę przynajmniej ma ładną, a to już coś. Małe, ale zawsze przyjemniej jest czytać coś ładnie wydanego. Tak sobie w każdym razie myślę :-)
-
chihiro2
2008/11/07 16:02:45
Ta powiesc rowniez mnie nie zachwycila, ale nie czytalam "Czekolady" (widzialam tylko taki sobie, moim zdaniem, film), wiec porownywac nie moge. Nie zgodze sie jednak, ze jezyk jest prostacki. Moze to wina tlumacza, ja czytalam po angielski i wprawdzie jezyk nie jest trudny, ale na pewno prostackim nazwac go nie mozna. Przyjemnie mi sie czytalo, ale nie zostaje to w glowie na dlugo. Ot, sympatyczne czytadlo.
-
chihiro2
2008/11/07 16:07:06
A tak w ogole, to bardzo podoba mi sie szablon :) Mam wielki sentyment do tablic korkowych, mialam je w kazdym mieszkaniu.
-
2008/11/07 17:27:18
Heh - dzisiaj też się zastanawiałam nad tym szablonem:) ubiegłas mnie:)
-
pooyee
2008/11/07 18:16:11
Witam :) Czy chcialabys sie ze mna wymienic linkami? :) Pozdrawiam.
-
peek-a-boo
2008/11/07 23:32:57
Kit nad kity, tez to stwierdziłam jakis czas temu ;)
-
2008/11/08 00:27:47
dla mnie numerem jeden wśród książek z jedzeniem w tle są "Przepiórki w płatkach róży" Laury Esquivel.
-
e.milia
2008/11/08 13:58:41
No to tym bardziej nikt mnie tu nie zachęcił do przeczytania jej. A tak zwiodła mnie ta okładka :)
-
Gość: mary, *.rev.inds.pl
2008/11/08 17:16:32
dobre.

w przyszlym roku wychodzi druga czesc Zupy z granatów - "Woda różana i chleb na sodzie"
-
iceberg33
2008/11/08 23:59:03
e.milia - no najlepiej samemu przekonac sie, czy ksiazka sie podoba czy nie, najwyzej nie skonczysz i tyle:)

erminia - nie czuj sie winna, gniot to gniot i tyle, nie mozna sie bac powiedziec tego glosno,

chihiro - moze i tlumaczenie, slowka w stylu 'wdowka' sa dla mnie w bardzo zlym guscie, no co mam poradzic, a tablice korkowa tez mam teraz na wysokosci wzroku;)

shalava - sorry;)

pooyee - no jasne, zaraz dodaje do swoich zakladek twoj adres

wniosek jest taki, czekolada lepsza, zupa z granatow mdli i nic nie bedzie w stanie zmusic mnie do kupienia czy nawet wypozyczenia drugiej czesci
3xnie!
"Przepiorek" nie czytalam, napisz chiara cos wiecej, per piacere:))
a Smazone zielone pomidory? czytalyscie? warto?
ps zaczynam sie odchudzac, nie wiem czy to dobrze, zebym w tym okresie mojego zycia czytala o jedzeniu
-
2008/11/09 00:10:59
"Smażone..." są świetne, bardzo lubię tę książkę Fannie Flagg, ale lubię też film (chociaż według mnie książka fajniejsza, bo taka ciepła, ma miły, dobry klimat).
"Przepiórki..." to książka o miłości kobiety, która nie mogąc mieć mężczyzny, wyrzucała swoje emocje na ten temat w jedzeniu, w przygotowywaniu jedzenia. Właściwie, to sama już niewiele pamiętam, muszę do niej wrócić;) to będzie super uczta.
-
chihiro2
2008/11/09 19:12:40
Tak, "Smazone..." sa wspaniale, zreszta lubie wszystkie ksiazki Fannie Flagg, chyba czytalam wszystkie... Bardzo cieple, bardzo amerykanskie (ale w takim dobrym stylu), w sam raz na spokojne wakacje.
Ja jeszcze bardzo lubie "Afrodyte" Isabel Allende, ale nie w wersji kieszonkowej, tylko w aksamitnej okladce - pelna zmyslowosc! Dostalam od ukochanego na poczatku znajomosci, mam do niej wielki sentyment. I znakomicie mi sie ja czytalo :)
-
szamanka30
2008/11/10 10:50:59
Czytałam wszystkie książki, o których piszecie-"Czekoladę", "Przepiórki w płatkach róż' i "Zupę z garnatów'. Każda ma swój styl. Mnie się "Zupa z granatów" podobała, pomimo skojarzeń z "Czekoladą".Ksiażka Harris tak, ale film mi się nie podobał.Nie znoszę, gdy bez ważnych przyczyn- bardzo ważnych- zmienia sie fabułę i bohaterów. Czyżby twórcy filmu bali sie kościoła , więc zamienili księdza na burmistrza? Do duchownego kuszenie bardziej pasuje i jednak ma inną wymowę. "Przepiórki..." to wspaniała powieść.
-
e.milia
2008/11/17 12:07:28
Przeczytałam, wrażenia całkiem sympatyczne, ale bez zachwytów. Czyli takie przeciętne czytadło. Chociaż przepisy mnie kuszą i będę musiała wypróbować. A swoją droga, któraś z Was coś z tej książki próbowała przyrządzić?
statystyka
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl