czytanie jest inteligentną metodą oszczędzania sobie samodzielnego myślenia Walter Moers
Blog > Komentarze do wpisu

Ja jestem macho...

Franciszek Gałgan (jakże symboliczne nazwisko), główny bohater i jednocześnie narrator powieści Oksanowicza, postanawia zmienić swoje życie. Rzuca pracę, rozwodzi się, a dla zaspokojenia swoich potrzeb i uciech na swoim prywatnym komputerze do życia powołuje trzy wirtualne byty. Nasturcja, Hortensja i Forsycja, bo tak mają na imię owe kobiece ideały, przedostają się do tak zwanego „reala” i zaczynają żyć swoim życiem. Sprawiają Frankowi mnóstwo kłopotów, a ten czując się za nie odpowiedzialny, wyrusza w szaloną eskapadę, aby przejąć nad nimi kontrolę.

Rozpoczyna się alogiczny pościg, podczas którego Czytelnik oczami Oksanowicza ogląda współczesny świat. Świat bezmyślnej konsumpcji i dominacji pieniądza, świat w którym rządzi prawo pięści i siły, świat cyniczny i okrutny. Rzeczywistość jest tu mocno absurdalna i wykarykaturzona.

Najsłabszym punktem książki jest jej fabuła. Motyw zacierania się świata rzeczywistego i wirtualnego jest oklepany, znany i przemielony. Stereotypowo wyciosanych postaci (Franek to prawdziwy macho, wszystkie kobiety – nawet te wirtualne – to płytkie materialistki) też nie zaliczyłabym do mocnych stron tej powieści.

Jej największym atutem jest styl. Wyróżnia się po pierwsze dowcipem (raz gorszym, raz lepszym), po drugie Oksanowicz zdaje się dość sprawnie żonglować językiem, po trzecie – często stosuje postmodernistyczny chwyt mrugnięcia okiem do czytelnika.

Mimo, że lektura „Zlewu” momentami potrafi wymęczyć, zapamiętałam nazwisko autora i będę śledzić jego dalsze zmagania pisarskie. Potencjał jest, w tym przypadku zmarnował się przez kiepską fabułę.

 

Oksanowicz Paweł, Zlew, Zakrzewo 2008. Książkę dostarczyło wydawnictwo Replika.

sobota, 20 grudnia 2008, iceberg33

Polecane wpisy

  • niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa

    Pomponiusz Flatus, nierozgarnięty rzymski patrycjusz ze znamienitego, ekwickiego rodu wyrusza na wschodnie rubieże Cesartwa. Sprowadza go tam chęć znalezienia ź

  • Autant en emporte le vent

    Na początku była ekranizacja. Trzyczęściowy miniserial, wyprodukowany przez Francuzów z Letitą Castą w roli głównej. Później było poszukiwanie książki, chciałam

  • inwentaryzacja

    Od jakiegoś czasu próbuję policzyć swoje książki. Spisać je w excelu, zweryfikować których z nich mogłabym się pozbyć, do których nie wrócę, których obecność mn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
zosik
2008/12/22 15:29:17
O proszę, jak tu czerwono :) Ale nie o tym miałam. Miałam o tym, że ja sobie dalsze przygody z panem Oksanowiczem daruję. Jeden "Zlew" to i tak dość.
statystyka
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl