czytanie jest inteligentną metodą oszczędzania sobie samodzielnego myślenia Walter Moers
Blog > Komentarze do wpisu

zawód: reporter

Kapuściński to jeden z moich ukochanych autorów, król polskiego reportażu, który jak nikt inny potrafił łączyć swieżość i błyskotliwość obserwacji z antropologiczną niemal wrażliwością. Za każdym razem uwodzi mnie swoją przenikliwością połączoną z dużą dawką humoru. Imperium, Cesarz, Szachinszach czy Podróże z Herodotem - każda z tych książek ujęła mnie i zapadała w pamięć. Przy tym panteonie, przeciętnemu czytelnikowi Wojna futbolowa może wydawać się pozycją najsłabszą. Nierówną, niespójną, ten tom śmiało można uznać za worek, do którego wrzucono wiele krótkich tekstów. Opowieści o Kongo, Algierii, Salvadorze, Boliwii, krajach leżących na Kaukazie. Azja, Afryka i Ameryka Południowa. Kraje, w których Kapuścińskiemu przyszło być reporterem.

Reporterem wysyłanym jako korespondent na wojny, w samo serce pożogi. Dwa razy niemal cudem uratowany, bo Los lufę karabinu przystawionego do jego głowy zdecydował się odwrócić w innym kieruku. Szczęściarz, który niejedną strefą wojenną przejechał w towarzystwie żołnierzy, byleby zdobyć materiał na artykuł prasowy. Nieraz zagubiony w ciemnych uliczkach nieznanych mu miast, po których błąkał się w poszukiwaniu poczty i czynnego telefonu. Narażający swoje życie w skrajnych warunkach i granicznych sytuacjach, w których ludzie przemieniają się w zwierzęta. A wreszcie - jedyny Biały wśród Czarnych, cierpiący na depresję i zmęczenie rutyną Europejczyk, który tkwi w świecie, w którym tkwić nie chce. Wyobcowany (kolor skóry, nieznajomość języka) i niezrozumiany. Cierpliwie czekający na pozwolenie szefa na wyjazd, niecierpliwie wyczekujący wydarzenia, które można potem opisać i zabić nudę.

Nie interesują mnie relacje i reportaże wojenne ani książki, które o wojnach opowiadają. Ale od Kapuścińskiego jak zawsze dostałam dużo więcej. Panoramę wielu krajów pogrążonych w dekolonizacyjnym chaosie. Szczyptę opowieści o historii tych, nieraz egzotycznych dla przeciętnego Polaka, krajów. Łyżkę wątków autobiorgaficznych Kapuścińskiego. I bardzo dużo historii ludzkich. Warto było.

Kapuściński Ryszard, Wojna futbolowa, Warszawa 2008.

sobota, 31 stycznia 2009, iceberg33

Polecane wpisy

  • niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa

    Pomponiusz Flatus, nierozgarnięty rzymski patrycjusz ze znamienitego, ekwickiego rodu wyrusza na wschodnie rubieże Cesartwa. Sprowadza go tam chęć znalezienia ź

  • Autant en emporte le vent

    Na początku była ekranizacja. Trzyczęściowy miniserial, wyprodukowany przez Francuzów z Letitą Castą w roli głównej. Później było poszukiwanie książki, chciałam

  • inwentaryzacja

    Od jakiegoś czasu próbuję policzyć swoje książki. Spisać je w excelu, zweryfikować których z nich mogłabym się pozbyć, do których nie wrócę, których obecność mn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
chihiro2
2009/02/02 13:25:56
Kapuscinski ostatnio stal sie moim autorytetem zyciowym, a ze reportaze bardzo lubie, takze i "Wojne futbolowa" musze przeczytac.
-
iceberg33
2009/02/06 21:59:59
chi a czytalas Heban? troche zaluje, ze Kapuscinskiego fascynowaly kierunki zupelnie inne niz te, ktore mnie nie interesuja
np o azji srodkowej, chinach, wietnamie czy ameryce pd pisal tak malo
no ale to praca jego była ;)
-
chihiro2
2009/02/10 17:47:23
Nie jeszcze. W ogole dotychczas bardzo malo czytalam "Kapuscinskiego", raptem "Lapidaria", "Autoportret reportera" i cos jeszcze. Wszystkie 'powazniejsze' ksiazki jeszcze przede mna.
Rowniez zaluje, ze nie pisal o innych kontynentach, ale ukochl sobie Afryke, kontynent, ktory mnie chyba najmniej interesuje. Ale moze dzieki niemu zlapie bakcyla i zapragne tam jeszcze pojechac.
-
iceberg33
2009/02/11 17:44:05
mam podobnie
poza krajami Maghrebu i Egiptem to ja w ogole nie widze potrzeby, zeby tam jechac
tak samo nie ciagnie mnie do Australii czy do Ameryki Srodkowej (poza Karaibami)
i nie ciagnie mnie do Finlandii czy na Slowacje

pozostale kierunki - daj mi tylko 5 minut, spakuje szczoteczke;)
-
chihiro2
2009/02/11 19:15:11
Ha ha :) Ja mam troche wiecej krajow na liscie, do ktorych mnie nie ciagnie :) Nie zamierzam jechac do Afryki poza polnocna Afryka, ewentualnie Etiopia i Senegalem, Reunion i RPA. Nie ciagnie mnie do Slowacji, Czech, Rumunii i Wegier. Kompletnie nie pociagaja mnie Szwajcaria, Niemcy i Austria. Nie interesuja mnie (w sensie podrozowania tam) kraje poludniowej Ameryki poza Argentyna, Chile, Kolumbia i Peru. W Australii juz bylam i nie zamierzam jechac tam ponownie, tak samo nie jestem kompletnie zainteresowana tym, co ma do zaoferowania Nowa Zelandia. Na bieguny tez sie nie wybieram :) Co do Bliskiego Wschodu to uwielbiam czytac o tych krajach, ale jeszcze nie jestem przekonana, by pojechac tam...
statystyka
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl