czytanie jest inteligentną metodą oszczędzania sobie samodzielnego myślenia Walter Moers
Blog > Komentarze do wpisu

Rok w Prowansji

Anglik postanawia kupić dom we Francji. A potem z pomocą miejscowej ludności stara się go wyremontować. Doprowadzenie starych budynków do stanu używalności trwa równo rok. I o tym właśnie jest książka Petera Mayle'a. Nie jest to jednak poradnik budowlańca, więc ci, którzy szukają dobrych rad na temat remontów prowansalskich posiadłości, poczują się zawiedzeni. Mayle opisuje bowiem skomplikowane funkcjonowanie cudzoziemca na tej ziemi pachnącej lawendą. Pisze o swoim wrastaniu w rytm życia prowansalskiego, wyznaczonego przez zmieniające się pory roku; nawiązywaniu znajomości z tubylcami i barwnych miejscowych obyczajach.

Rok w Prowansji skrzy od angielskiego humoru. Mayle kreską satyryka kreśli portret przeciętnego Prowansalczyka. Południowca, dla którego wszystko da załatwić się mañana. Wieśniaka, który pachnie czosnkiem i nie stroni od szklaneczki anyżówki przy byle okazji. Cwaniaczka, który z beczki zrobi taczkę i cieszącego się jak dziecko, kiedy może uniknąć przykrego obowiązku płacenia podatku. No i przede wszystkim smakosza. Smakosza, który jest w stanie na dobre jedzenie wydać każde pieniądze, smakosza dla którego każdy posiłek ma w sobie coś ze świętej ceremonii. Obserwacje Mayle'a nie mają w sobie nic ze złośliwości, wręcz przeciwnie. Widać, że w Prowansji nie ma śladów po dawnych niechęciach i legendy o wciąż trwającej wojnie stuletniej można włożyć między bajki. Autor Roku w Prowansji wyszydza też swoich rodaków. Dostaje się nowobogackim prostakom (Tony) i sforze gości, która w sezonie wakacyjnym nawiedza autora.

 

Rzecz przyjemna i lekka, mogę ją szczerze polecić każdemu. To nie jest literatura z górnej półki, prosta i przystępna książka bez drugiego dna. Dla każdego, kto lubi czytać o Anglikach we Francji, dla każdego kto lubi czytać o zmaganiach z nową, barwną rzeczywistością a wreszcie dla każdego, kto lubi czytać o Francji w ogóle. Jeśli jesteście zmęczeni przeciągającą się polską zimą, wykorzystując Waszą fantazję, skoczcie w odwiedziny do domu Petera Mayle'a. Na pewno ugości was sporą dawką specyficznego humoru i poda wam prawdziwy francuski pięciodaniowy obiad ,suto podlany szampanem i anyżówką.

Mayle Peter, Rok w Prowansji, tłum. E. Adamska, Warszawa b.r.w.

poniedziałek, 02 marca 2009, iceberg33

Polecane wpisy

  • niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa

    Pomponiusz Flatus, nierozgarnięty rzymski patrycjusz ze znamienitego, ekwickiego rodu wyrusza na wschodnie rubieże Cesartwa. Sprowadza go tam chęć znalezienia ź

  • Autant en emporte le vent

    Na początku była ekranizacja. Trzyczęściowy miniserial, wyprodukowany przez Francuzów z Letitą Castą w roli głównej. Później było poszukiwanie książki, chciałam

  • inwentaryzacja

    Od jakiegoś czasu próbuję policzyć swoje książki. Spisać je w excelu, zweryfikować których z nich mogłabym się pozbyć, do których nie wrócę, których obecność mn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
rr-odkowa
2009/03/02 18:38:13
Dla mnie książki Mayle`a są okazją do konsumpcji wina i serów w większej niż norma przewiduje ilości. A to ryzyko ;-) Ale książki faktycznie fajne. Dla mnie chyba najlepsze z tego typu literatury. Ani F. Mate, ani F. Mayes to już nie to samo. Pozdrawiam :-).
-
net.a.a
2009/03/02 22:33:13
Ja się zraziłam do książek tego typu Toskanią pani Mayes (chociaż o Toskanii na żywo marzę!) ale Twoja recenzja wygląda zachęcająco :) zapiszę sobie;)
pozdrawiam:)
-
2009/03/03 15:11:54
ja bardzo lubię książki Mayle'a. :)
-
eruana
2009/03/04 13:11:53
Wydaje się być męską wersją "Pod słońcem Toskanii", chociaż mi wizja Mayers kompletnie do mnie nie trafiła, rzuciłam książkę po przeczytaniu zaledwie 1/5 jej części. Dużo bardziej podobał mi się film, więc może jak i z tego zrobią, to chętnie obejrzę;)
-
szamanka30
2009/03/04 14:25:06
Bardzo lubię książki P.Mayle`a ,a "Rok w PRowansji" był chyba pierwszą przeczytana tego autora.
-
peek-a-boo
2009/03/06 22:06:39
Mayes jest to dowcipny Angolek, a nie jakś tam paniusia przerzucająca kamienie Toskanii ;p. Mayes'em zaczytywałm sie kiedys z apetytem, Pod Słońcem Toskanii strzeliłam w kąt szybciutko. Bo nie wystarczy podobna tematyka, jeszcze trzeba podobnie-nadobnie pisac;).
statystyka
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl