czytanie jest inteligentną metodą oszczędzania sobie samodzielnego myślenia Walter Moers
Blog > Komentarze do wpisu

toujours Provence

I znów Peter Mayle zaprasza do swojego domu, położonego w malowniczej Prowansji. Zdążył już wyremontować posiadłość i przyjrzeć się miejscowym zwyczajom. Teraz nadszedł czas na zaawansowaną edukację. Kupowanie trufli, degustowanie win i pastisów, jedzenie pięciodaniowych obiadów w okolicznych restauracyjkach, które swoim wyrafinowaniem dorównują najlepszym angielskim restauracjom. Życie autora i jego żony płynie zgodnie z miejscowym, niespiesznym rytmem. Beztrosko spędzają czas nie tylko na jedzeniu i piciu, czy grabieniu liści w ogrodzie, ale i na uczestniczeniu we wszystkich wydarzeniach, ważnych dla regionu (wystawy psów, koncert tenora światowej sławy w ruinach starożytnego teatru itd.). Na horyzoncie czai się jednak katastrofa i w porównaniu z tym, obecność w prowansalkich lasach maniakalnego podpalacza to prawdziwy pikuś.
 
Turyści. Przyjeżdżają masowo w sezonie letnim. Są nachalni, bezczelni i aroganccy. Nawet gdy są znajomymi z Anglii, wymagają ciągłej uwagi i towarzystwa, o posiłkach i czystym basenie nie wspominając. Ich obecność podnosi cenę nie tylko trufli, ale i nieruchomości. Znikają na początku września, aby znów powrócić z pierwszymi dniami gorącego lipca. Mayle pisze o nich ze właściwą sobie ironią, ale pod płaszczykiem angielskiego humoru ukrywa nutkę żalu. Prowansja stała się modna i można tylko pomarzyć o tym, żeby znów stała się spokojną i leniwą francuksą prowincją. 
 
Jeśli czytaliście inne książki Petera Mayle, ta z pewnością nie będzie dla Was zaskoczeniem. Nie wiem, czy to wada czy zaleta tych opowieści prowansalskich, pachnących lawendą i pisanych przez Anglika. W tym tomie powrócą do Was obrazki i scenki rodzajowe, które już znacie. Przeczytałam z przyjemnością, ale zdecydowanie mniejszą niż Rok w Prowansji tego samego autora. Na kolejną książeczkę też pewnie się skuszę, ale poczekam z odwiedzinami w Lubéron do następnego sezonu.
 
Mayle Peter, Zawsze Prowansja, tłum. Z. Zinserling, Warszawa b.r.wyd.
sobota, 11 kwietnia 2009, iceberg33

Polecane wpisy

  • niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa

    Pomponiusz Flatus, nierozgarnięty rzymski patrycjusz ze znamienitego, ekwickiego rodu wyrusza na wschodnie rubieże Cesartwa. Sprowadza go tam chęć znalezienia ź

  • Autant en emporte le vent

    Na początku była ekranizacja. Trzyczęściowy miniserial, wyprodukowany przez Francuzów z Letitą Castą w roli głównej. Później było poszukiwanie książki, chciałam

  • inwentaryzacja

    Od jakiegoś czasu próbuję policzyć swoje książki. Spisać je w excelu, zweryfikować których z nich mogłabym się pozbyć, do których nie wrócę, których obecność mn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/04/13 15:19:56
Czytając takie książki, czuje się powiew wakacji:) Lubię też "Psi żywot" tegoż autora.
-
2009/04/19 20:40:57
czytałam jego wszystkie książki z cyklu o Prowansji i baaardzo mi pasują;) od razu czuję się lepiej, chociaż to nie ja wyniosłam się w tak cudne miejsce i prowadzę tak fajny tryb życia...
-
iceberg33
2009/04/21 21:11:09
tak tak nutta, wlasnie zajrzałam do Ciebie a tam o Toskanii, mysle, ze w pewnym sensie mozna mowic o powstaniu nowego gatunku literackiego;)

chiara - mnie tez, mnie tez, przeczytalam tylko dwie, ale reszte nadrobie przy pierwszej okazji, zreszta te o Toskanii tez bym przeczytala ;) a co do przenosin... wiesz, nigdy nie wiadomo i nigdy nie jest za pozno na zmiany...;))
-
maga-mara
2009/04/27 17:56:30
w zeszlym tygodniu bylam w Burgundii, ktora w sezonie musi podzielac los Prowansji. Nigdzie wczesniej nie widzialam tylu resuatuacji i hotelow w malym miasteczku! Na szczescie w kwietniu tam prawie nikogo nie bylo. Latem musi tam byc turystyczne pieklo.
statystyka
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl