czytanie jest inteligentną metodą oszczędzania sobie samodzielnego myślenia Walter Moers
Blog > Komentarze do wpisu

Autant en emporte le vent

Na początku była ekranizacja. Trzyczęściowy miniserial, wyprodukowany przez Francuzów z Letitą Castą w roli głównej. Później było poszukiwanie książki, chciałam mieć swój nowy egzemplarz, jako że nie lubię używanych. Trylogię Niebieski rower, autorstwa francuskiej pisarki Régine Deforges, znalazłam w końcu pewnej gorącej niedzieli u bukinistów handlujących swoimi zasobami na jednym z dworców kolejowych. Nieczytane, nowe, ale z racji że wydane w 2001 lekko pożółkłe.

Główną bohaterką całego cyklu jest Lea Delmas, jedna z trzech córek zamożnego właściciela winnicy. Poznajemy ją w przeddzień wybuchu drugiej wojny światowej. Dorastająca dziewczyna do szaleństwa jest zakochana w sąsiedzie, Laurencie D'Argilat, lecz niestety ten planuje poślubić swoją kuzynkę, Camille. Jej wysiłki, zmierzające do uwiedzenia zaręczonego chłopaka spełzają na niczym, wybucha wojna, Laurent idzie na front a Lea, wraz z ciężarną Camille, zostaje w Paryżu, do którego wkraczają Niemcy. Wkrótce wraca do rodzinnej posiadłości, Montillac, a splot wielu nieszczęśliwych okoliczności zmusza ją do przejęcia roli zarządcy majątku. Lea nie pozostaje też obojętna na wydarzenia polityczne, angażuje się w działalność konspiracyjną i na tytułowym niebieskim rowerze przemierza południe Francji, aby usprawniać komunikację między spiskowcami.

W pierwszej części swojego cyklu Deforges maluje nie tylko życie bogatych właścicieli winnic francuskich, ale i codzienność Paryżan w latach 30tych XX wieku. Nie waha się także opisać kraju objętego wojną ani opisać skrajnych postaw Francuzów, kolaborantów i opozycjonistów. Autorka Niebieskiego roweru stworzyła także niebanalną główną postać. Lea jest gwałtowna i popędliwa, ma zdecydowane poglądy i żeby osiągnąć swój cel, nie cofnie się przed niczym. Na oczach czytelnika Lea dojrzewa, uczy się odpowiedzialności, jej najbliżsi podejmują decyzje, których ona nie rozumie, poznaje co to smutek, w wojnie ginie wiele drogich jej osób, a poza tym poznaje co to namiętność. Na tym kończą się moje zachwyty.

Język, którym książka jest napisana jest nader prosty. Postaci są jednowymiarowe i płaskie, nie mają psychologicznej głębi. Tak samo płytki jest mimo wszystko świat, opisywany przez Deforges. Wszystko jest tu albo czarne, albo białe. Nachalne bywają też opisy scen erotycznych. Najbardziej irytujące jest jednak, narzucające się czytelnikowi, podobieństwo fabularne Niebieskiego roweru do romansu wszechczasów - Przeminęło z wiatrem. Wojna rozdzierająca kraj, rozkapryszona bohaterka ze źle ulokowanymi uczuciami, która podejmuje się opieki nad ciężarną żoną ukochanego, postać mężczyzny, którego główna protagonistka nie cierpi, a który jest jej męskim alter ego, ojciec bez zmysłów i konieczność przejęcia kontroli nad zrujnowanym majątkiem. Nie przypomina Wam to czegoś? 

Dla mnie analogie było zbyt daleko idące. Książka nie miała prawa mnie zachwycić i trafić w mój gust. Przeczytać można, ale po co?

Régine Deforges, Niebieski rower 1939-1942, tłum. R. Gręda, Warszawa 2001.

piątek, 29 maja 2009, iceberg33

Polecane wpisy

  • Szurmo

    Tym razem Fabio Montale, były policjant, stara się pomóc swojej kuzynce. Na własną rękę próbuje się dowiedzieć, dlaczego z rąk morderców zginął jej nastoletni s

  • już za parę dni, za dni parę...

    macie już plany? wiecie, co zrobicie? kupicie? wypożyczycie? poczytacie? pójdziecie na jedną z organizowanych przez różne instytucje imprez? a może jednak zakup

  • toujours Provence

    I znów Peter Mayle zaprasza do swojego domu, położonego w malowniczej Prowansji. Zdążył już wyremontować posiadłość i przyjrzeć się miejscowym zwyczajom. Teraz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
be.el
2009/06/01 22:21:05
Kiedyś wypożyczyłam i ... szybko oddałam. Według mnie - też tania podróbka Przeminęło z wiatrem. Było mnóstwo analogii. Faktycznie - nie warto!
-
lilybeth
2010/07/30 13:03:42
Z tego, co wiem, autorkę oficjalnie oskarżono o plagiat, ale zdaje się, że wybroniła się "inspiracją". Ja tam lubię "Niebieski rower" mimo wszystkich jego wad, może dlatego, że czytałam go za młodu, jeszcze przed "Przeminęło z wiatrem", a do filmowej Scarlett nigdy nie miałam serca.
statystyka
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl