czytanie jest inteligentną metodą oszczędzania sobie samodzielnego myślenia Walter Moers
Blog > Komentarze do wpisu

niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa

Pomponiusz Flatus, nierozgarnięty rzymski patrycjusz ze znamienitego, ekwickiego rodu wyrusza na wschodnie rubieże Cesartwa. Sprowadza go tam chęć znalezienia źródła o nadprzyrodzonych właściwościach, które daje mądrość. Usilne poszukiwania cudownej wody spełzają na niczym, w Galilei Popmponiusza Flatusa dopada nie tylko uporczywa biegunka, ale i karawana arabskich kupców, którzy zabierają go do mieściny, zwanej przez miejscowych Nazaret. Tam dwunastoletni chłopiec o imieniu Jezus zawiera z nim układ. Jego ojciec, Józef, miejscowy cieśla ma zostać ukrzyżowany za zabicie niejakiego Epulona, bogatego obywatela miasta. W zamian za sakiewkę pełną denarów, Pomponiusz Flatus ma znaleźć prawdziego mordercę, bowiem chłopiec nie wierzy w winę swojego opiekuna. Podjęte przez głównego bohatera śledztwo prowadzi go przez uliczki Nazaretu na spotkanie z wieloma postaciami, zamieszanymi w tajemniczą śmierć Epulona. Gdyby nie pomoc Marii, matki Jezusa, jego ciotki, Elżbiety i kuzyna Jana, a także trędowatego Łazarza, zgrabnołydkiej hetery Sary i tajemniczej Bereniki, Pomponiuszowi nie udałoby sie rozwiązać zagadki...

Zabawna, prześmiewcza historyjka, która ubarwi Wam popołudnie (ma zaledwie 140 parę stron!). Mendoza po mistrzowsku żongluje nie tylko konwencjami literackimi (powieść napisana w formie listów, wątek detekywistyczny), językiem (liczne cytacje ze Starego Testamentu, przypisywanie po homerowsku postaciom stałych epitetów), ale i motywami, znanemu każdemu Europejczykowi. W tej historii niczego nie można być pewnym, akcja często przyjmuje nieoczekiwane zwroty a Mendoza co jakiś czas puszcza porozumiewawcze oko do czytelnika. Mistrzowska, postmodernistyczna zabawa dla każdego, kto lubi intertekstualne gry, parodie i prześmiewczy ton. Mendoza idealnie balansuje na granicy dobrego smaku i kiczu, przyjmuje konwencje, żeby za chwilę ją porzucić, ani na moment nie pozwala czytelnikowi zapomnieć o sytuacji gry, w którą z nim wszedł. Rzecz lekka, łatwa i przyjemna, a do tego niegłupia. Już planuję kolejne spotkanie z Mendozą.

Eduardo Mendoza, Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa, tłum. M. Chrobak, Kraków 2009.

piątek, 29 maja 2009, iceberg33

Polecane wpisy

  • inwentaryzacja

    Od jakiegoś czasu próbuję policzyć swoje książki. Spisać je w excelu, zweryfikować których z nich mogłabym się pozbyć, do których nie wrócę, których obecność mn

  • Szurmo

    Tym razem Fabio Montale, były policjant, stara się pomóc swojej kuzynce. Na własną rękę próbuje się dowiedzieć, dlaczego z rąk morderców zginął jej nastoletni s

  • już za parę dni, za dni parę...

    macie już plany? wiecie, co zrobicie? kupicie? wypożyczycie? poczytacie? pójdziecie na jedną z organizowanych przez różne instytucje imprez? a może jednak zakup

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
claudete
2009/05/29 22:15:03
Wszędzie teraz ten Pomponiusz Mendozy. :) A ja jednak się boję sięgnąć po niego, bo boję się, że... poczuję niedosyt.
Ale chyba powinnam się przemóc....

Pozdrawiam.
-
2009/06/24 11:01:27
prawda, że świetna?:)
-
a.verbis.ad.verba
2010/06/22 21:36:39
Doskonała lektura, prawda? Pozdrawiam!
statystyka
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl