czytanie jest inteligentną metodą oszczędzania sobie samodzielnego myślenia Walter Moers
RSS
piątek, 29 maja 2009

Pomponiusz Flatus, nierozgarnięty rzymski patrycjusz ze znamienitego, ekwickiego rodu wyrusza na wschodnie rubieże Cesartwa. Sprowadza go tam chęć znalezienia źródła o nadprzyrodzonych właściwościach, które daje mądrość. Usilne poszukiwania cudownej wody spełzają na niczym, w Galilei Popmponiusza Flatusa dopada nie tylko uporczywa biegunka, ale i karawana arabskich kupców, którzy zabierają go do mieściny, zwanej przez miejscowych Nazaret. Tam dwunastoletni chłopiec o imieniu Jezus zawiera z nim układ. Jego ojciec, Józef, miejscowy cieśla ma zostać ukrzyżowany za zabicie niejakiego Epulona, bogatego obywatela miasta. W zamian za sakiewkę pełną denarów, Pomponiusz Flatus ma znaleźć prawdziego mordercę, bowiem chłopiec nie wierzy w winę swojego opiekuna. Podjęte przez głównego bohatera śledztwo prowadzi go przez uliczki Nazaretu na spotkanie z wieloma postaciami, zamieszanymi w tajemniczą śmierć Epulona. Gdyby nie pomoc Marii, matki Jezusa, jego ciotki, Elżbiety i kuzyna Jana, a także trędowatego Łazarza, zgrabnołydkiej hetery Sary i tajemniczej Bereniki, Pomponiuszowi nie udałoby sie rozwiązać zagadki...

Zabawna, prześmiewcza historyjka, która ubarwi Wam popołudnie (ma zaledwie 140 parę stron!). Mendoza po mistrzowsku żongluje nie tylko konwencjami literackimi (powieść napisana w formie listów, wątek detekywistyczny), językiem (liczne cytacje ze Starego Testamentu, przypisywanie po homerowsku postaciom stałych epitetów), ale i motywami, znanemu każdemu Europejczykowi. W tej historii niczego nie można być pewnym, akcja często przyjmuje nieoczekiwane zwroty a Mendoza co jakiś czas puszcza porozumiewawcze oko do czytelnika. Mistrzowska, postmodernistyczna zabawa dla każdego, kto lubi intertekstualne gry, parodie i prześmiewczy ton. Mendoza idealnie balansuje na granicy dobrego smaku i kiczu, przyjmuje konwencje, żeby za chwilę ją porzucić, ani na moment nie pozwala czytelnikowi zapomnieć o sytuacji gry, w którą z nim wszedł. Rzecz lekka, łatwa i przyjemna, a do tego niegłupia. Już planuję kolejne spotkanie z Mendozą.

Eduardo Mendoza, Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa, tłum. M. Chrobak, Kraków 2009.

13:23, iceberg33
Link Komentarze (3) »

Na początku była ekranizacja. Trzyczęściowy miniserial, wyprodukowany przez Francuzów z Letitą Castą w roli głównej. Później było poszukiwanie książki, chciałam mieć swój nowy egzemplarz, jako że nie lubię używanych. Trylogię Niebieski rower, autorstwa francuskiej pisarki Régine Deforges, znalazłam w końcu pewnej gorącej niedzieli u bukinistów handlujących swoimi zasobami na jednym z dworców kolejowych. Nieczytane, nowe, ale z racji że wydane w 2001 lekko pożółkłe.

Główną bohaterką całego cyklu jest Lea Delmas, jedna z trzech córek zamożnego właściciela winnicy. Poznajemy ją w przeddzień wybuchu drugiej wojny światowej. Dorastająca dziewczyna do szaleństwa jest zakochana w sąsiedzie, Laurencie D'Argilat, lecz niestety ten planuje poślubić swoją kuzynkę, Camille. Jej wysiłki, zmierzające do uwiedzenia zaręczonego chłopaka spełzają na niczym, wybucha wojna, Laurent idzie na front a Lea, wraz z ciężarną Camille, zostaje w Paryżu, do którego wkraczają Niemcy. Wkrótce wraca do rodzinnej posiadłości, Montillac, a splot wielu nieszczęśliwych okoliczności zmusza ją do przejęcia roli zarządcy majątku. Lea nie pozostaje też obojętna na wydarzenia polityczne, angażuje się w działalność konspiracyjną i na tytułowym niebieskim rowerze przemierza południe Francji, aby usprawniać komunikację między spiskowcami.

W pierwszej części swojego cyklu Deforges maluje nie tylko życie bogatych właścicieli winnic francuskich, ale i codzienność Paryżan w latach 30tych XX wieku. Nie waha się także opisać kraju objętego wojną ani opisać skrajnych postaw Francuzów, kolaborantów i opozycjonistów. Autorka Niebieskiego roweru stworzyła także niebanalną główną postać. Lea jest gwałtowna i popędliwa, ma zdecydowane poglądy i żeby osiągnąć swój cel, nie cofnie się przed niczym. Na oczach czytelnika Lea dojrzewa, uczy się odpowiedzialności, jej najbliżsi podejmują decyzje, których ona nie rozumie, poznaje co to smutek, w wojnie ginie wiele drogich jej osób, a poza tym poznaje co to namiętność. Na tym kończą się moje zachwyty.

Język, którym książka jest napisana jest nader prosty. Postaci są jednowymiarowe i płaskie, nie mają psychologicznej głębi. Tak samo płytki jest mimo wszystko świat, opisywany przez Deforges. Wszystko jest tu albo czarne, albo białe. Nachalne bywają też opisy scen erotycznych. Najbardziej irytujące jest jednak, narzucające się czytelnikowi, podobieństwo fabularne Niebieskiego roweru do romansu wszechczasów - Przeminęło z wiatrem. Wojna rozdzierająca kraj, rozkapryszona bohaterka ze źle ulokowanymi uczuciami, która podejmuje się opieki nad ciężarną żoną ukochanego, postać mężczyzny, którego główna protagonistka nie cierpi, a który jest jej męskim alter ego, ojciec bez zmysłów i konieczność przejęcia kontroli nad zrujnowanym majątkiem. Nie przypomina Wam to czegoś? 

Dla mnie analogie było zbyt daleko idące. Książka nie miała prawa mnie zachwycić i trafić w mój gust. Przeczytać można, ale po co?

Régine Deforges, Niebieski rower 1939-1942, tłum. R. Gręda, Warszawa 2001.

12:39, iceberg33
Link Komentarze (2) »
czwartek, 30 kwietnia 2009

Od jakiegoś czasu próbuję policzyć swoje książki. Spisać je w excelu, zweryfikować których z nich mogłabym się pozbyć, do których nie wrócę, których obecność mnie denerwuje itd. Daleko mi do imponującej biblioteki, zawierającej parę tysięcy sztuk. Nie wiem, czy osiągnę ledwie 300. Liczę i spisuję. Ku mojemu zaskoczeniu odkryłam, że w swojej kolekcji nie mam praktycznie tytułów przypadkowych. Oczywiście, zdarząją się te o kretynskich tytułach - Co naprawdę miał na myśli Archimedes - ale dominuje jednak jakaś tam klasyka. Dużo albumowych, spora półka z literaturą dziecięcą i mlodzieżową. Trochę obyczajówek, parę kryminałów. Wydanie zbiorowe dzieł Sienkiewicza (o zgrozo!). Jak spiszę wszystko, to się pochwalę.

A jaki jest Wasz numer? ;)

 
07:55, iceberg33
Link Komentarze (18) »

Tym razem Fabio Montale, były policjant, stara się pomóc swojej kuzynce. Na własną rękę próbuje się dowiedzieć, dlaczego z rąk morderców zginął jej nastoletni syn, gdzie ukrywa się jego dziewczyna, która była świadkiem całego wydarzenia i wreszcie: dlaczego zaginął jego dobry znajomy, pracownik społeczny i specjalista od trudnej młodzieży. Zanim Montale rozwiąże zagadkę, napotka na swojej drodze wiele przeszkód, będzie śledzony, wda się w niejedną bijatykę, ulegnie urokowi pięknej Wietnamki i o mały włos nie zginie w pożarze!

Tłem do opowieści znów jest Marsylia, która i tym razem jest pełnoprawnym bohaterem tej historii. Izzo portretuje nie tylko centrum, wypełnione ludźmi i pełne kawiarnianym gwarem, ale opisuje też przedmieścia, dzielnice, do których niejednokrotnie strach się zapuszczać. Izzo opisuje klimat i atmosferę Marsylii tak sugestywnie, że czytając książkę ma się wrażenie, że w powietrzu unosi się zapach, charakterystyczny dla wielu portów Morza Śródziemnego, zapach bouillabaisse. Portret marsylskiej rzeczywistości wymyka się jednak prostej klasyfikacji. Czytelnik zobaczy Marsylię wstrząsaną konfliktami etnicznymi, Marsylię w której obok Francuzów żyją przedstawiciele innych narodowości. Do tego postać melancholijnego, zmęczonego życiem i cierpiącego z powodu samotności byłego policjanta.

To chyba dużo, jak na kryminał?

Izzo Jean-Claude, Szurmo.

07:39, iceberg33
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 kwietnia 2009

macie już plany? wiecie, co zrobicie? kupicie? wypożyczycie? poczytacie? pójdziecie na jedną z organizowanych przez różne instytucje imprez? a może jednak zakupy? a jeśli kupić, to gdzie? co? jaką strategię przyjąć tego wyjątkowego dnia? szukać sklepów, które proponują w tym dniu rabaty? kto zaproponuje najkorzystniejszą ofertę?

 23 kwietnia tuż tuż..

21:04, iceberg33
Link Komentarze (6) »
sobota, 11 kwietnia 2009

I znów Peter Mayle zaprasza do swojego domu, położonego w malowniczej Prowansji. Zdążył już wyremontować posiadłość i przyjrzeć się miejscowym zwyczajom. Teraz nadszedł czas na zaawansowaną edukację. Kupowanie trufli, degustowanie win i pastisów, jedzenie pięciodaniowych obiadów w okolicznych restauracyjkach, które swoim wyrafinowaniem dorównują najlepszym angielskim restauracjom. Życie autora i jego żony płynie zgodnie z miejscowym, niespiesznym rytmem. Beztrosko spędzają czas nie tylko na jedzeniu i piciu, czy grabieniu liści w ogrodzie, ale i na uczestniczeniu we wszystkich wydarzeniach, ważnych dla regionu (wystawy psów, koncert tenora światowej sławy w ruinach starożytnego teatru itd.). Na horyzoncie czai się jednak katastrofa i w porównaniu z tym, obecność w prowansalkich lasach maniakalnego podpalacza to prawdziwy pikuś.
 
Turyści. Przyjeżdżają masowo w sezonie letnim. Są nachalni, bezczelni i aroganccy. Nawet gdy są znajomymi z Anglii, wymagają ciągłej uwagi i towarzystwa, o posiłkach i czystym basenie nie wspominając. Ich obecność podnosi cenę nie tylko trufli, ale i nieruchomości. Znikają na początku września, aby znów powrócić z pierwszymi dniami gorącego lipca. Mayle pisze o nich ze właściwą sobie ironią, ale pod płaszczykiem angielskiego humoru ukrywa nutkę żalu. Prowansja stała się modna i można tylko pomarzyć o tym, żeby znów stała się spokojną i leniwą francuksą prowincją. 
 
Jeśli czytaliście inne książki Petera Mayle, ta z pewnością nie będzie dla Was zaskoczeniem. Nie wiem, czy to wada czy zaleta tych opowieści prowansalskich, pachnących lawendą i pisanych przez Anglika. W tym tomie powrócą do Was obrazki i scenki rodzajowe, które już znacie. Przeczytałam z przyjemnością, ale zdecydowanie mniejszą niż Rok w Prowansji tego samego autora. Na kolejną książeczkę też pewnie się skuszę, ale poczekam z odwiedzinami w Lubéron do następnego sezonu.
 
Mayle Peter, Zawsze Prowansja, tłum. Z. Zinserling, Warszawa b.r.wyd.
08:56, iceberg33
Link Komentarze (4) »
piątek, 10 kwietnia 2009

Zuważyliście pewnie, Drodzy Czytelnicy, że ostatnio znów skręcam na Zachód i swoją głowę odwracam ku Francji. Na różnych platformach francuskich także funkcjonują blogi poświęcone literaturze, profesjonalny blog literacki pisze np. Pierre Assouline, pisarz i dziennikarz. Prowadzona przez niego Republika Książek interesuje się czasami i literaturą polską.

Jeden z wpisów, choć krótki, wymienia pięciu współczesnych autorów, najczęściej tłumaczonych na języki obce. OlgaTokarczuk, Andrzej Stasiuk, Tadeusz Różewicz, Witold Gombrowicz i Ryszard Kapuściński - to jego zdaniem polski Top. Mnie bardziej zainteresowało to, co pojawiło się w komentarzach. Których polskich twórców literackich znają i czytają Francuzi? Padają nazwiska Krall, Krynickiego, Schulza, Lechonia, Konwickiego, Miłosza, Mrożka, piszącego po angielsku Polaka - Conrada. I chociaż nierzadko jednymi z komentujących są właśnie Polacy, to i tak nieźle u Francuzów ze znajomością współczesnych polskich pisarzy, prawda? Bo jakie nazwiska współczesnych pisarzy francuskich, my Polacy, potrafilibyśmy wymienić?

21:17, iceberg33
Link Komentarze (5) »

Dr House ma takie, trzyma w nich zapasy Vicodinu. Mogą się także przydać do przechowywania piersiówek, papierosów, dokumentów, milionów dolarów, grzybków halucynogennych, pamiątek rodzinnych, miłosnych listów od kochanków czy nawet czekolady.

Pomysł na dowcipny prezent dla każdego książkomaniaka. Skrytkę w twardej oprawie można kupić m.in. tu.

 

12:52, iceberg33
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 kwietnia 2009

czyli projekt okładki książki "Pierrot's Library" (1896)

Autorem jest Aubrey Beardsley, jeden z bodajże najlepiej znanych brytyjskich grafików tworzących w stylu secesji (jego prace często zdobiły różnorakie wydania opowiadań E. A. Poe).

23:53, iceberg33
Link Dodaj komentarz »

Times proponuje ranking 10 autorów, którym wydanie jednej pozycji zapewniło miejsce w panteonie literackim:

  1. Harper Lee Zabić drozda
  2. Margaret Mitchell Przeminęło z wiatrem
  3. Emily Bronte Wichrowe Wzgórza
  4. J.D. Salinger Buszujący w zbożu
  5. Oscar Wilde Portret Doriana Graya
  6. John Kennedy Toole - A Confederacy of Dunces (?)
  7. Sylvia Plath Szklany klosz
  8. Anna Sewell - Black Beauty (?)
  9. Borys Pasternak Doktor Żywago
  10. Arundhati Roy Bóg rzeczy małych
Dodalibyście coś do tej listy? Ja z klasyki: Charlotte Bronte i jej Dziwne losy Jane Eyre, do tego Choderlos de Laclos i Niebezpieczne związki, Don Kichota Cervantesa. Z polskiej literatury, nie wiem, narażę się pewnie wielbicielom, ale dla mnie Hłasko pozostanie li i jedynie autorem opowiadania o Pierwszym kroku w chmurach.
23:39, iceberg33
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Czytanie To Wyzwanie
Teraz Czytam
10 Praw Czytelnika wg Daniela Pennaca
Blogi Książkowe
Blogi Nie Tylko o Książkach
Please Mister Postman There
Popieram!
Poszukiwany, Poszukiwana
Przeczytane w 2008
Przeczytane w 2009
Strony różne o Książkach
Wydawnictwa
statystyka
  Sponsorzy bloga
  Reklama na blogach
  Blogvertising.pl